Spływ kajakowy Zielawą
Wakacje to nie tylko czas odpoczynku, ale i aktywności fizycznej. Form spędzania wolnego czasu proponowanych przez instytucje publiczne jest u nas niestety mało. Wychodząc na przeciw oczekiwaniom mieszkańców regionu postanowiliśmy razem z żoną Joanną i przy pomocy mieszkańców Studzianki zorganizować spływ kajakowy. 19 lipca 2015 roku na ponad 20 kilometrowej trasie rzeką Zielawa z Wisznic do Studzianki odbył się pierwszy tego typu spływ gromadzący blisko 50 uczestników. Zainteresowanie przeszło
nasze oczekiwania. Nie ogłaszaliśmy się jakoś bardzo a mimo to przy pomocy
popularnego portalu społecznościowego na miesiąc przed planowanym terminem imprezy nie było już miejsc.
Rzeka Zielawa posiada duży potencjał
do wykorzystania. To prawy dopływ Krzny o długości 68 km i powierzchni dorzecza
1226 km². Wypływa ze sztucznego jeziora Mosty pod wsią Mosty. Płynie w kierunku
północno-wschodnim. Przepływa przez miejscowości: Wisznice, Dubica,
Bordziłówka, Łomazy, Studzianka, Ortel Królewski, Perkowice i wpada do Krzny
pod wsią Woskrzenice Duże Główne jej dopływy to: Krynica, Lutnia, Zarnica,
Grabarka i Mulawa.
Postanowiliśmy razem z żoną Joanną
przy pomocy mieszkańców Studzianki zorganizować spływ na ponad 20 kilometrowej
trasie. Zainteresowanie przeszło nasze oczekiwania. W Wisznicach przed godzina
12 czekało na nas już cześć kajaków od www.kajaki.nadbugiem.pl czyli Marka Pomietło.
O godzinie 12 dwadzieścia pięć kajaków rozpoczęło spływ. Zakładaliśmy
minimum 5 godzin na dotarcie do Studzianki. Na początku nie było tak łatwo.
Duża ilość roślinności powodowała, że trzeba było mocno wiosłować. Z czasem
każdy nabierał obycia. Na Zielawie pływa się trudniej niż na Krznie czy Bugu.
Rzeka a zupełnie inaczej wygląda z koryta. Dostrzega się bogatą roślinność i
liczne mostki na niej. Najbardziej malowniczy to ten w Dubicy koło Wisznic,
gdzie płynąc kajakiem można odnieść wrażenie, że jest się w obrazie Claude
Moneta „Japoński mostek w Giverny”. W rzeczywistości jest trochę większy niż na
płótnie francuskiego impresjonisty. Mostów, kładek i mosteczków naliczyliśmy na
tej trasie 18.
W rzeczywistości jest trochę większy niż na
płótnie francuskiego impresjonisty. Mostów i mosteczków naliczyliśmy na tej trasie
18.
Pierwszy postój zrobiliśmy po godzinie
na wysokości miejscowości Dubica Dolna. W tym miejscu Zielawa jest trochę szersza i można zrobić odpoczynek.
Dalsza część wyprawy to zmaganie z
zielem i wąskim korytem rzeki. Miejscami nie było jak się minąć. Próba przyspieszenia
kończyła się na tataraku lub sitowiu. Duża ilość zakrętów jest zdecydowanym
urozmaiceniem trasy.
Po kolejnych prawie dwóch godzinach
postój. Zanim do niego docieramy musimy przepłynąć leżąc w kajaku pod dużym
przywalonym przez rzekę drzewem. Na całej trasie spływu widać prace bobrów. Takie
przeszkody dodają smaczku wyprawie. Po pokonaniu tej przeszkody w miejscu
dawnej tamy robimy przerwę na posiłek. W kajakach sporo ziela które wyciągamy.
Wiosłowanie po Zielawie w początkowej części spływu to walka o to aby w ogóle poruszać
się.
Następnie wśród bogatej roślinności
płyniemy w kierunku Rossosza. Bardzo urokliwe miejsce przy moście w stronę
Bordziłówki budzi zachwyt i podziw. Tutaj po raz pierwszy trzeba wysiąść z
kajaków aby przenieść parę metrów bo wystające kamienie uniemożliwiają
przepłynięcie. Ten wysiłek wynagradza nam mini plaża za mostem. Żółty piasek
bije po oczach z rzeki. Siedząc w kajaku widać bardzo piękne dno Zielawy. Nie
ma kiedy odpoczywać płyniemy dalej mijając wystające konary drzew zatopione w
wodzie. Kolejne miejsca na trasie spływu to wystające kołki, które pokonujemy
slalomem. Między miejscowością Szelest a Jusaki Zarzeka duża ilość zakrętów robi złudzenie, że
płyniemy w kółko. Wody jest tutaj już trochę więcej. Następny postój na moście
w miejscowości Jusaki Zarzeka. Skrywamy się w cieniu. Dalej płynąc dostrzegamy z
koryta rzeki wieżę kościoła neogotyckiego pw. Św. Piotra i Pawła w Łomazach z
1911 roku. W Łomazach na moście witają nas mieszkańcy. Bardzo miłe uczucie. Duża
trawa tatarak i sitowie nie pozwalają na podziwianie krajobrazu z kajaka. W
Łomazach tama jest opuszczona więc płyniemy bez postoju. W oddali widać drzewo
z opuszczonym gniazdem bociana. To już Głuch pole, miejsce bitwy 15.09.1769 r.
w której zginął płk Franciszek Ksawery Pułaski, brat Kazimierza: „Na
tyłach, od strony Łomaz pojawili się karabinierzy rosyjscy pod wodzą
Castellego. Ocalenia szukali Pułascy w brawurowym ataku. Franciszek dopadł
samego Castellego, lecz ten zdążył śmiertelnie wypalić do niego z pistoletu. W 1931 lub 1932 r., niejaki Bojczewski z
Studzianki, odnalazł w tym miejscu szkielety ludzkie, szczątki trumien i
zbroje. Około 1935 r. cmentarz zaorano. Według W. Osipiuka z Białej Podlaskiej
jeszcze po II wojnie światowej, w pobliżu rzeki Zielawy istniało „stare
cmentarzysko”, które według podania miało być śladem jakiejś dawnej, wielkiej
bitwy. Bitwa na Głuchu wymieniona została w „Zemście”A.
Fredry w akcie IV scenie 1. Cześnik Raprusiewicz dobywając szablę mówi: He, he, he! Pani barska!Pod Słonimiem,
Podhajcami, Berdyczowem, Łomazami dobrze mi się wysłużyła.
Z kajaka niestety nie widzimy
tablicy opisującej to miejsce a która
jest zlokalizowana blisko Zielawy. Po przepłynięciu tego miejsca widzimy witacz
Studzianka wita zbliżamy się do celu. Z koryta rzeki dostrzegamy po prawej
stronie punkt widokowy pierwszego w Studziance gospodarstwa agroturystycznego „U
Kovala”
http://www.agroturystykaukovala.blogspot.com
Mijamy Mosta na którym mieszkańcy Studzianki i witają strudzonych kajakarzy. To
już 19 kilometr spływu. Nurt jest silniejszy i wody zdecydowanie więcej. Tutaj
płynie się już bardzo dobrze. Kierujemy się w kierunku Szenejek dawnego
majątku rodu Szenejko, którzy od 1672 r. do 1939 r. byli właścicielami
folwarku. To w pobliżu mostu w czasie II wojny istniało mini getto gdzie
pracowali Żydzi. Na moście wita nas transparent Studzianka i brawa mieszkańców.
Po 6 godzinach dotarliśmy do celu.
Mimo trudnych warunków
pierwsi uczestnicy Monika Stasiewska i Artur Polubiec dotarli do Studzianki na
most w Szenejkach po 4 godzinach i 28 minutach. Za nimi przypłynęli Cezary
Kukawski i Paweł Bojarczuk ze Studzianki. Następnie po ponad 4 godzinach 30
minutach Łukasz Wróbel i Grzegorz Rychlik z Międzyrzeca Podlaskiego a za nimi
Krzysztof Kowalewski i Mirosław Węda ze Studzianki. Ostatni kajak Przemek i Michał z Łomaz pokonali trasę
w ciągu 7 godzin i 10 minut. Oto galeria zdjęć ze spływu: tutaj
Po zakończeniu spływu Uczestnicy wzięli udział w
turnieju łuczniczym oraz posili się potrawami kuchni regionalnej i
tatarskiej. Kolejny spływ w sierpniu na trasie Rossosz - Studzianka.
Zapraszamy.